historie

Sztuka rozmawiania

Jedno, dosyć przypadkowe spotkanie okazało się być jak łyk świeżego powietrza. Spotkanie, które miało ograniczyć się do szybkiej wymiany książek, przedłużyło się do blisko dwóch godzin arcyciekawej rozmowy. Głównie dzięki niebanalności naszego rozmówcy.

Człowiek ów, inteligentny i niezwykle elokwentny, opowiadał anegdoty ze swojego życia w niezwykle interesujący sposób, wyrażał ciekawe opinie poparte wiedzą i krytyczną analizą, wreszcie – aktywnie słuchał nas i odpowiadał na nasze uwagi. W trakcie tej rozmowy coraz bardziej docierało do mnie, jak bardzo brakuje mi takich rozmów.

Na co dzień zadowalamy się banalnymi rozmówkami – cześć, cześć, jaką kawę pijesz, co tam wczoraj robiłeś, nad morzem fajnie, ciekawe co dobrego do jedzenia, fajny film wczoraj widziałem, a w pracy ciężko, urlop by się przydał… Przyjmujemy to za powszechny standard, którego jeden od drugiego wzajemnie oczekuje. Jest to bezpieczne, nie wymaga w zasadzie żadnego wysiłku. Wspólnie dążymy do najniższego wspólnego mianownika.

Tymczasem jest to przeniemożebnie wręcz nudne i uwsteczniające. Nie konfrontujemy naszych opinii i naszej wiedzy w żaden sposób. Nie rzucamy sobie wyzwania abstrakcyjnego myślenia, konieczności rozwijania myśli, argumentacji, sięgania po swoją wiedzę. W sztuce mówienia idziemy po najmniejszej linii oporu. Obruszamy się, gdy ktoś zwróci uwagę na błąd językowy. Akceptujemy niskie standardy. Przestajemy doceniać ludzi, którzy potrafią mówić ciekawie i o ciekawych rzeczach. Ci giną w zalewie politycznych krzykaczy, kabareciarzy specjalizujących się w udawaniu przygłupów czy typu najgorszego, czyli ludzi którzy pod udawaną elokwencją kryją bezmiar głupoty.

melva27sart
(c) Melva Medina

Ja nie potrafię uprawiać small talku. Przy rozmowach o niczym błyskawicznie się wyłączam. Nudzę się w trakcie jałowych dyskusji, które nie prowadzą do absolutnie niczego. Irytuję się, gdy rozmówca ewidentnie nie chce aktywnie słuchać i odnosić do tego, co powiedziałem i dalej prowadzi monolog z samym sobą. Przyczynia się również ku temu introwertyczna dusza, co jednak jest tematem do innego wpisu. Dlatego staram się szukać tematów i osób, z którymi faktycznie można… porozmawiać, nie tylko wymienić półzdania. Szukam możliwości, które mnie wciągną i sprawią, iż rozmowa będzie jednocześnie wyzwaniem i przyjemnością.

A dziś trudno o takie dialogi. Pisanie o jakości dyskusji w Internecie to daremny trud. Dlatego tym bardziej cenię sobie takie spotkania jak dzisiejsze. Pokazują, że sztuka rozmowy jednak jeszcze zupełnie nie zaginęła. A gdy już nadarza się okazja do jej podszlifowania, to satysfakcja jest tym bardziej wielka. Będę trzymać uszy i głowę szeroko otwarte. Kto wie, gdzie i z kim przyjdzie znów toczyć ciekawą konwersację?

Alex
Prywatnie - bardzo szczęśliwy mąż, zapalony gracz, podobno niezły fotograf. Cały czas uczę się siebie i odkrywam nowe pokłady rzeczy do poprawy. Sporo schudłem ostatnio, to dobrze. Zawodowo - project manager z zacięciem do marketingu...