Przebudzenie Mocy – wrażenia na szybko – bez spoilerów

Ciężko w tej sytuacji o jakiś wyjątkowo odkrywcze wprowadzenie, dlatego nawet nie próbuję. Gwiezdne Wojny, Epizod VII – Przebudzenie Mocy. Dotarło w końcu do kin. Bilety kupione dwa miesiące wcześniej, premiera minutę po północy (plus reklamy, przeklęte niech będą po stokroć…). Mijamy grupy cosplayerów z obowiązkowymi mieczami świetlnymi, wchodzimy na salę, rozsiadamy wygodnie w fotelach i…

(bez spoilerów, spokojnie… 😉

… blisko 3 godziny później wychodzimy z kina. Ja – absolutnie zachwycony. Mówiąc wprost – to były Gwiezdne Wojny na które fani czekali od 1983 roku i imprezy na Endorze po pokonaniu Imperium. To były Gwiezdne Wojny, gdzie wszystko było na swoim miejscu. To były Gwiezdne Wojny, które nie tonęły w szale efektów specjalnych i nachalnych starań trafienia do młodszej widowni.

jj_anakin
Tak, tak, mówię o was, Jar Jar i Annie (brrr…)

Trailery i doniesienia z planów zdjęciowych ustawiły poprzeczkę oczekiwań dosyć wysoko. Dlatego z tym większą nadzieją przystępowaliśmy do seansu i tym większy dreszcz przeszedł na widok jakże znanego zdania i tym bardziej znanego motywu muzycznego chwilę później…

Dawno temu, w odległej galaktyce…

Myślę, że spokojnie można założyć, że Epizod VII jako jeden z głównych celów założył sobie ‚przeproszenie się’ z fanami po mocno nierównych Epizodach I – III. Stąd niemal nieustanne puszczanie oczka do co bardziej uważnych sympatyków, pamiętających motywy, które przyczyniły się do stworzenia tej popkulturowej ikony. Teksty, postacie, elementy fabuły – nawiązań było mnóstwo.

Wielokrotnie podkreślano, iż JJ Abrams dąży do możliwie jak największego wykorzystania efektów praktycznych, czyli prawdziwych rekwizytów, urządzeń, makiet itp. Znów jest to oczywisty powrót do korzeni i oryginalnej trylogii a zarazem odcięcie się od jednej z głównych bolączek ‚nowych’ części. Tutaj prym wiódł droid BB8, który istnieje w rzeczywistości i z miejsca stał się ulubieńcem publiczności. Sam robocik zastąpił Jar Jara oraz duet R2D2/C3PO jako ukłon w stronę małoletnich widzów (i ich umiejętności przekonywania rodziców do kupowania nie tak znowu tanich zabawek), jednak zrobił to z tak niesłychanym urokiem i polotem, iż przekonał do siebie chyba już wszystkich fanów.

Zresztą polot w humorze i kreowaniu scen towarzyszy przez cały seans. Film śmieje się sam z siebie i dotychczasowego dorobku sagi. Z drugiej strony jednak świetnie buduje napięcie. Twórcom udało się doprowadzić do sytuacji, w której naprawdę nie wiadomo, co za chwilę stanie się z danym bohaterem. Dla widza jest to uczucie absolutnie fantastyczne. Zwłaszcza iż nowe postacie są po prostu rewelacyjnie napisane i rewelacyjnie zagrane.

Tutaj na czoło wysuwa się Rey, zbieraczka złomu z Jakku. Nie napiszę nic więcej, jednak jest to cholernie odświeżająco silna kobieca rola. Mało tego – film przechodzi test Bechdela, co jest kolejnym novum w gwiezdnej sadze. Pozostali nowi bohaterowie pierwszoplanowi nie pozostają jednak daleko w tyle. Zwłaszcza Kylo Ren, którego postać tak naprawdę dopiero się tworzy w trakcie filmu i pozwala oczekiwać jeszcze więcej w kolejnych częściach

star-wars-force-awakens-han-solo-chewbacca
Nie zapominajmy jednak o starych znajomych… 😉

Można w całości szukać pewnych niedoróbek, być może fabularnego lenistwa (które jak dla mnie jest celowym zagraniem), jednak jest to kompletnie bezcelowe. JJ Abrams dostarczył. Tak jak jednak pisałem, Przebudzenie Mocy jest dopiero wprowadzeniem w nową erę Gwiezdnych Wojen. Poznaliśmy nowych bohaterów, historia została zarysowana, przekonaliśmy się do nowego reżysera – prawdziwe dobro jednak dopiero nadejdzie. Pamiętajmy, że po Nowej Nadziei przyszło Imperium Kontratakuje. Dlatego zostawiam sobie miejsce na wyższe oceny 😉

4 Alexy na 5, słucham dalej Johna Williamsa 🙂

4-05

P.S.Podoba Ci się? Podziel się!

Poczytaj więcej...

Nowe posty na Twojego maila

By signing up, you agree to our Terms of Service and Privacy Policy.

Kategorie

Alex Opublikowane przez:

Prywatnie - bardzo szczęśliwy mąż, zapalony gracz, podobno niezły fotograf. Cały czas uczę się siebie i odkrywam nowe pokłady rzeczy do poprawy. Sporo schudłem ostatnio, to dobrze. Zawodowo - entuzjasta marketingu on-line, próbuję dokształcać się w byciu project managerem, a na co dzień specjalista od wszystkiego co IT.

  • Zdecydowanie warto było pójść na premierę o północy – emocje tak mnie trzymały, że nawet pomimo przespanych jedynie 2,5 – 3 godzin nie czułam zmęczenia i ani przez sekundę tego nie żałowałam 🙂

  • 🙂 to juz mam do realizacji plan na przerwe swiateczno-sylwestrowa. Dziekuje!

    PS Polecilbys jakas gre w klimacien star wars? Kochalem KOTORy, ale chyba nic takiego nie wyszlo pozniej…

    • no właśnie – o dziwo – dobrych gier w świecie SW nie ma aż tak dużo. W tym roku wyszedł Battlefront, czyli Battlefield z innymi teksturami, ale to już temat na topowe PCty (gdzie po zmodowaniu wygląda to tak: https://goo.gl/rK0hCW) i konsole.

      Jest darmowe MMO The Old Republic, które przenosi KOTOR do świata online, choć jeszcze tego nie sprawdziłem. Była w 2005 fajna strzelanka Republic Commando. Z jeszcze starszych masz serię Jedi Knight.

      Masz jeszcze The Force Unleashed, TPP, ale w ogólnej opinii jest mocno przeciętny.