nauka

Patryjoci a sprawa komety

Spytam Cię o 11 listopada w Polsce – co mi odpowiesz?

Okazja do demonstracji dumy narodowej?
Battle Arena Warszawa?
Pokaz siły i jedności w obronie Polski przed szalejącym lewactwem?
Moment na odpalenie Wikipedii na haśle o Piłsudskim?
Może po prostu dlugi weekend?

Każda z tych odpowiedzi – stety, niestety – jest na swój sposób prawidłowa. Każdy świętuje – albo nie – po swojemu.

A gdy spytam Cię o dzień później, ale tego konkretnego roku, 2014? Czy działo się coś nadzwyczajnego, poza sprzątaniem Warszawy?

Otóż tego dnia człowiek posadził zbudowaną przez siebie sondę na komecie pędzącej przez przestrzeń kosmiczną, jakieś kilkaset kilometrów od nas. Misja, która rozpoczęła się wystrzeleniem tej sondy 10 lat temu, ma nam dostarczyć wiedzy  na temat budowy budowy komet. Te, wywodzą się najczęściej spoza układu słonecznego i coraz częściej uznaje się za źródło życia na Ziemi.

Mamy też tutaj powód do narodowej dumy, gdyż jeden z instrumentów badawczych na sondzie Philae powstał w Polskiej Akademii Nauk.

Pierwsze zdjęcie po ostatecznym wylądowaniu Philae (c) ESA

 
Nie zdawałem sobie sprawy z rangi tego sukcesu. Aż obejrzałem krótki film w reżyserii Tomasza Bagińskiego,  „Ambicja”. A-must-see! Littlefinger aka Tommy Carcetti tłumaczy o co kaman w tym kosmicznym interesie…
 

 

Z jednej strony to niesamowite, jak artystyczny i abstrakcyjny środek przekazu potrafi sprzedać do bólu logiczne przedsięwzięcie, które od początku do końca opiera się na niemal nieskończenie precyzyjnych wyliczeniach.

Z drugiej strony jednak, jak to określił jeden z twórców tego dzieła – bardziej niesamowite jest to, że misję, która trwa 10 lat i wysyła urządzenie stworzone przez człowieka na obiekt oddalony o 400 milionów kilometrów od Ziemi, pędzące przez kosmos z prędkością kilkudziesięciu tysięcy kilometrów na godzinę, a następnie to urządzenie umieszcza na powierzchni tego obiektu, trzeba jeszcze ludziom sprzedawać i udowadniać, jak niesamowite jest to osiągnięcie.

A najbardziej niesamowita jest właśnie ta ambicja. Sonda Rosetta została wystrzelona w czasach, gdy Nokia dzieliła i rządziła rynkiem telefonów komórkowych i odważała się na takie coś… Ambicja ludzi, którzy pracują gdzieś w cieniu „innowacji” fundowanych przez producentów smartfonów i laptopów pozwala wierzyć, że może jeszcze coś z nas, ludzi, będzie, Pompatycznie? Pewnie tak, ale chwila też jest doniosła. Pamiętajmy jednak, że w końcu kiedyś nasz ziemski matecznik przestanie nam wystarczać…

I tak jakoś cała ta patryjotyczna zadyma przestała aż tak bardzo smucić. Nabrawszy pewnej perspektywy, jakieś takie to małe się zrobiło.

Aż do następnej edycji…

Pzdr,

podpis2_200px

P.S. dziś, czyli 3 dni później wiemy już, jak zakończyła się misja Philae i co poszło po drodze nie tak. Mi, autentycznie, zrobiło się smutno na wieść o tym, że to sprytne urządzonko zapadło w sen, z którego co prawda być może się jeszcze obudzi, Teraz siedzi jednak samotne na skalistej powierzchni komety krążącej wokół Słońca…

Alex

Prywatnie - bardzo szczęśliwy mąż, zapalony gracz, podobno niezły fotograf. Cały czas uczę się siebie i odkrywam nowe pokłady rzeczy do poprawy. Sporo schudłem ostatnio, to dobrze. Zawodowo - entuzjasta marketingu on-line, próbuję dokształcać się w byciu project managerem, a na co dzień specjalista od wszystkiego co IT.

  • Nie wiedzialem! Rozwinalem sie dzieki Tobie, BTW: bdb napisane!

  • kurna, fatalny jest ten Blogger, jeśli chodzi o komcie management, dopiero teraz zauważyłem, że coś napisałeś 🙁

    Anyway – thx, appreciated 🙂