Książką do USA

Jedną z pozycji obowiązkowych na mojej bucket liście jest wyprawa do USA. Nie wypada wysługiwać się takimi tanimi komunałami, jednak tutaj ciężko o stwierdzenie, iż jest to fascynujący kraj. Mieszanka niemal wszystkich narodowości świata, które przed raptem kilkuset laty rozpoczęła tworzenie własnej tożsamości. Rezultatem tego procesu jest kraj, którego uczenie i rozumienie się jest fascynującym procesem.

Póki jednak nie udaje się wsiąść w samolot i zrobić fruuuu nad oceanem, zostaje mi na razie studiowane książek na temat USA. Jestem świeżo po lekturze jednej, dlatego postanowiłem zebrać te, które warto wyróżnić. Odpalamy „Star sprangled banner” i jedziemy! Oh, say cant’ you see…

Zacznę od podwójnej pozycji, w tym tej, którą niedawno skończyłem. Chciałbym ją też mieć za sobą, gdyż będzie to zdecydowanie najsłabsza pozycja na liście.

walkowanie-ameryki-okladka

Marek Wałkuski to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie. Znany wcześniej głównie z radiowej Trójki, dziś poza typowo dziennikarską pracą, ceniony również za poczucie humoru, przejawiające się zwłaszcza w trakcie telefonicznych relacji  prowadzonych wspólnie z Kubą Strzyczkowskim. I właśnie poczucie humoru połączone z dziennikarskim stylem narracji jest znakiem rozpoznawczym obydwu pozycji.

„Wałkowanie AmerykI” z jednej skupia się na codziennych aspektach życia w Stanach, a z drugiej porusza niemalże filozoficzne fundamenty tego kraju. Wałkuski przeniósł się do Waszyngtonu wraz z całą rodziną, zatem czekało go zorganizowanie życia zupełnie na nowo. I tak wybór miejsca do mieszkania staje się przyczynkiem do opowieści o historii zmian w społeczeństwie mających na celu walkę z segregacją rasową. Również na podstawie codziennych doświadczeń opisuje takie narodowe cechy Amerykanów jak bezinteresowna życzliwość, indywidualizm, przedsiębiorczość czy patriotyzm. „Wałkowanie Ameryki” było znakomitą lekturą, zdecydowanie pogłębiającą wiedzę na temat tego kraju.

Niestety, kontynuacja, „Ameryka po Kawałku”, którą to właśnie niedawno skończyłem, nie utrzymała poziomu pierwszej książki. Poruszane tematy są najzwyczajniej w świecie banalne, dobrane trochę przypadkowo, miejscami wręcz na siłę. O ile w przypadku „Wałkowania” dziennikarskie doświadczenie działało na korzyść tekstu, o tyle w „Ameryce po kawałku” trzeba raczej mówić o dziennikarskim skrzywieniu i tendencji do wydłużania tekstów mało istotnymi szczegółami. Ogółem książka ta może być co najwyżej przyzwoitym kompanem łazienkowych posiedzeń. Średnio polecam.

Oceny: 4 i 2 Alexy na 5

//

Kolejna propozycja to również tandem. Tym razem autorstwa Wojciecha Orlińskie. WO, zanim zupełnie nie odjechał w stronę lewicowych fanaberii, teorii spiskowych spod znaku wielkich korpo i równie częstego co nieznośnego obnoszenia się na Facebooku jak bardzo on tego Facebooka nie znosi, był naprawdę znakomitym autorem. Specjalizował się między innymi w najróżniejszych tworach popkulturowych, zwłaszcza amerykańskiej – poprzez czasy amerykańskiej prohibicji, przez Roswell i Archiwum X, aż po jedną wielką iluzję, którą znamy z filmów w stylu „Ocean’s Eleven”, która zwie się Las Vegas.

orlinski_ksiazki

Właśnie te iluzje są punktem wyjścia dla tekstów zawartych w jednej i drugiej książce. Żyjąc w Europie, z dala od północnoamerykańskiego kontynentu, karmieni jesteśmy niezwykłą liczbą mitów na temat Stanów. Zwłaszcza w postaci filmów. Mity te utrwalają wiele obiegowych opinii, często gloryfikujących rzeczy, które w rzeczywistości są zgoła inne. Choćby wspomniane już Las Vegas, w którym prędzej spotkasz emeryta biegającego w samych majtkach niż kogokolwiek, kto przypominałby George’a Clooneya. Las Vegas to miasto postawione naprędce na środku pustyni, będące z kolei uosobieniem marzeń Amerykanów o europejskim blichtrze. Jednak są to marzenia w wersji budżetowej. I tak jak opisuje to Orliński, wystarczy spojrzeć z bliska na to miasto, zdrapać nieco farby z wierzchu i całość ukaże swoje tanie, plastikowe oblicze.

W „Ameryka Nie Istnieje” Orliński opowiada wiele różnych historii z szerokiego spektrum tematów. Mamy Disneyland, mamy Mississipi, mamy też Ku Klux Klan. Wspomina też o Route 66, której to jednak poświęca w całości drugą książkę, „Route 66 Nie Istnieje”. Drogi to prawdziwy konik WO, o czym można przekonać się na jego blogu, gdzie dokładnie opisuje m. in. proces budowy autostrad w Polsce (ostrzegam – jest to bardzo niewygodna lektura dla sympatyków PiSu, zwłaszcza z okresu, gdy Lech był prezydentem Warszawy). Dlatego tym bardziej taki wybór tematu jest zrozumiały. A wzdłuż tego, co zostało ze sławnej Drogi nr 66 dzieje się wiele ciekawego.

Obie książki serdecznie polecam. Błyskotliwy styl WO sprawia, że oprócz walorów typowo edukacyjnych obydwie pozycje to po prostu świetna lektura. 4 Alexy na 5.

4-05

Na koniec zostawiam sobie książkę, do której mam dosyć niezwykły sentyment. A to dlatego, że w czasach jeszcze przed powszechnym dostępem do internetu (tak, tak, droga młodzieży…) trafiłem na nią w toruńskim antykwariacie i kupiłem bez usłyszenia czy przeczytania choćby jednej jej recenzji. Co dziś jest w zasadzie nie do pomyślenia 🙂

39461300233KS

„Made in USA” to zdecydowanie najpoważniejsza z wymienionych tu pozycji. Jednocześnie najdokładniej opisuje tematy, które są kluczowe w zrozumieniu Ameryki. Choćby stosunek do broni czy do religii kwestie segregacji rasowej, walki z nią poprzez problematyczne narzędzie w postaci tzw. affirmative action. Porusza tematy kary śmierci, imigracji, podstaw amerykańskiej gospodarki, itd., itp. Cała książka to 11 rozdziałów, a każdy z nich to dogłębny, logiczny wywód. Czyta się to absolutnie doskonałe i moim zdaniem jest to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto naprawdę chce zrozumieć Amerykę. Dlatego – 5 Alexów na 5

5-05

A teraz trzeba w końcu tam polecieć 🙂

… the land of the free and the home of the brave!

P.S.Podoba Ci się? Podziel się!

Poczytaj więcej...

Nowe posty na Twojego maila

By signing up, you agree to our Terms of Service and Privacy Policy.

Kategorie

Alex Opublikowane przez:

Prywatnie - bardzo szczęśliwy mąż, zapalony gracz, podobno niezły fotograf. Cały czas uczę się siebie i odkrywam nowe pokłady rzeczy do poprawy. Sporo schudłem ostatnio, to dobrze. Zawodowo - entuzjasta marketingu on-line, próbuję dokształcać się w byciu project managerem, a na co dzień specjalista od wszystkiego co IT.