IT

Czujesz się znużony? Naucz się czegoś nowego!

It’s official – przesiadamy się na WordPressa! Eksperyment pn. „Piszemy na Bloggerze” zakończył się całkowitym powodzeniem, pacjent nie przeżył. Platforma Google jest spoko, gdy oczekiwania są minimalne i wystarczą podstawy, jednak gdy chce się już czegoś więcej, to z przykrością rozkłada ręce…

Oznaczało to tylko jedno – przepraszamy się z WordPressem. Tutaj niewtajemniczonym należy się słowo wyjaśnienia…

Otóż z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. Moc WordPressa wielką jest zaiste, co aż się prosiło o schody w trakcie. Murphy nie śpi, Murphy radzi, Murphy swoje prawa kadzi.

Jeśli jesteście ciekawi całej ścieżki zdrowia, to czytajcie dalej. Kogo technikalia obchodzą mniej, ten może od razu przejść dalej, klikając tu, żeby szybciej poznać morał całej opowieści 😉

I tak po kolei:

  • WordPress potrzebuje swojej bazy SQL, a żeby takową utworzyć, trzeba mieć dostęp do przestrzeni na serwerze umożliwiającej postawienie takiej bazy. Chciałem wykorzystać niedawno zakupione dla JaDamska.pl konto na Zenboxie
  • … gdzie wcześniej WordPressa udało się bezproblemowo postawić. Tymże faktem zachęcony postanowiłem uruchomić swoją instalację WP…
  • …nigdzie jednak nie zauważyłem możliwości podpięcia jej pod domenę u innego dostawcy…
  • … co oznaczało konieczność transferu domeny z Nazwa.pl do Zenboxa. Ostatecznie wychodzi to też lepiej kosztowo, więc decyzja byłe o tyle łatwiejsza. Tutaj musisz, drogi czytelniku, wiedzieć, iż przestawienie wszystkich DNSów, czyli zapisów tłumaczących cyferkowe adresy IP na znane i lubiane adresy literkowe trwa nawet 2-3 dni, przez który to okres domena ma tendencję do dziczenia. Tak też przytrafiło się mi i przez te kilka dni domena na różnych urządzeniach potrafiła wskazywać różne miejsca. Nieoceniona okazała się pomoc techniczna Zenboxa.
  • Gdy w końcu wszystko się ustawiło, przyszedł czas na przeniesienie wpisów z Bloggera. O dziwo – samo przenoszenie było zaskakująco proste, gdyż WP ma do tego wbudowane narzędzie…
  • … jednak okazało się, że większość ustawień formatowania tekstu się rozkraczyło, więc należało wszystko popoprawiać, akapit po akapicie. Do tego dopracowanie ilustracji i obrazków z nagłówków.
  • Import komentarzy to natomiast osobna historia. Na Bloggerze zainstalowałem w pewnym momencie Disqusa, którego to Disqusa trzeba było zainstalować na WordPressie, zlecić zaimportowanie komentarzy, co dla całych kilkunastu sztuk trwało kilka godzin. oraz – co najbardziej istotne – uświadomić sobie, że faktycznie trzeba na te komcie czekać kilka godzin, zamiast kilku prób ponownej instalacji Disqusa…
  • Na koniec zostało dopracowanie kilku elementów wyglądu bloga i jego zachowania. To z kolei wymagało wgryzienia się w kod szablonu w plikach PHP i CSS oraz .htaccess.

Trochę zabawy z tym było. I co? Sprawiło mi to niemałą satysfakcję, gdy w końcu wszystko zaczęło działać i wyglądać tak, jak bym tego chciał.  Praktycznie na każdym etapie trzeba było nauczyć się czegoś nowego, popracować z Googlem, coś doczytać, skupić się na jakimś wycinku wcześniej mało znanym. Było to (i dalej jest, gdyż jest jeszcze trochę do zrobienia) naprawdę znakomite odświeżenie głowy. A tak jak pisałem na samym początku tego blogaska, to miejsce ma być przede wszystkim okazją do ćwiczenia i wchodzenia na inne ścieżki myślowe niż te używane na co dzień aż do znużenia.

Gorąco zachęcam do takich ćwiczeń. Kosztem poświęcenia odrobiny czasu możesz naprawdę rozruszać szare komórki. Nie musi być to nic technicznego, możesz np. nauczyć się nowego języka z Duolingo, zacząć grać na gitarze, ugotować coś fajnego – cokolwiek, co wyrwie Cię z codziennych schematów. Uwierz mi – samymi próbami zrobisz sobie niemałą przysługę.

Pzdr,

podpis2_200px

 

Alex

Prywatnie - bardzo szczęśliwy mąż, zapalony gracz, podobno niezły fotograf. Cały czas uczę się siebie i odkrywam nowe pokłady rzeczy do poprawy. Sporo schudłem ostatnio, to dobrze. Zawodowo - project manager z zacięciem do marketingu...