IT

Cyfrowy analfabetyzm

Napisać, że komputer jest podstawowym narzędziem pracy i funkcjonowania w dzisiejszej cywilizacji zachodniej, to truizm. Osoby bez dostępu do maszyny z dostępem do Internetu stoją dziś przed obliczem cyfrowego wykluczenia. Gdzie nie spojrzysz, tam zobaczysz „więcej informacji na stronie…”, „zarejestruj się na stronie…”, „zgłoś się na stronie…”, itd.

Jako społeczeństwo zaakceptowaliśmy ten fakt i z każdym rokiem coraz głębiej zanurzamy się taki cyfrowy układ. Wciąż jednak, nie wiedzieć czemu, akceptujemy cyfrowy analfabetyzm.

Na pewno wiesz o co chodzi. Masz takich znajomych albo masz w pracy styczność z takimi osobami, którzy tak często tłumaczą niemożność zrobienia czegoś na komputerze sformułowaniami typu „ja nie jestem komputerowy, nie ogarniam”, „przyjdzie informatyk to zrobi” albo „chyba mam wirusa, komputer wolno chodzi”.

Nie twierdzę wcale, iż każdy, kto ma styczność z komputerami, powinien być w stanie rozwiązywać najbardziej skomplikowane problemy. Od tego, oczywiście, są specjaliści. Nikt od przeciętnego kierowcy nie wymaga umiejętności naprawy sprzęgła. Przeciętny kierowca wie jednak jak samochód zatankować, uzupełnić płyny, doprowadzić do wymiany opon, itd.

Analogicznie – 90% problemów, z którymi borykać się może na co dzień użytkownik komputera, każdy jest w stanie rozwiązać za pomocą Google’a i umiejętności czytania. Jednak takim osobom z największą łatwością przychodzi szczelne owinięcie się kocem z napisem ‚strefa komfortu’ i dojście do wniosku, że to co się dzieje na monitorze to magia i zło wcielone i niech ktoś inny się tym zajmie.

Taka postawa jest dla mnie w dzisiejszych czasach po prostu niewyobrażalna. To tak, jak by każdy z nas oczekiwał, że ktoś inny będzie robić codzienne zakupy albo szedł za nas uczelnię i brał za nas udział we wszystkich procesach na niej zachodzących. Wszak tego typu umiejętności społecznych też trzeba się było nauczyć. Jedyna różnica jest taka, że najczęściej po prostu nie ma kto za nas tego zrobić, więc nie ma usprawiedliwienia dla naszego lenistwa.

Gdyż to właśnie o lenistwo chodzi, ni mniej ni więcej. Nie mam zbyt dużych pretensji do pokolenia naszych rodziców o taką postawę, dla nich postęp cywilizacyjny, który obserwowaliśmy w ciągu ostatnich kilkunastu lat miał iście zabójcze tempo. Moje pokolenie spotka pewnie to samo za jakieś 20 lat. Dziś jednak nie ma żadnego usprawiedliwienia.

Zatem – masz problem? Zapraszam na www.google.pl.

Pzdr,

podpis2_200px

 

Alex

Prywatnie - bardzo szczęśliwy mąż, zapalony gracz, podobno niezły fotograf. Cały czas uczę się siebie i odkrywam nowe pokłady rzeczy do poprawy. Sporo schudłem ostatnio, to dobrze. Zawodowo - entuzjasta marketingu on-line, próbuję dokształcać się w byciu project managerem, a na co dzień specjalista od wszystkiego co IT.